<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Dziwne pismo> 
<author_1=>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1951">
<month="11">
<date=1951-11-04>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Ja sam z ca powag wziem si do czytania na gos rodzinie ciekawej informacji o pochodzeniu litery M i dopiero pod koniec notatki zorientowaem si w mistyfikacji. Zdyem jeszcze parskn wymuszonym miechem: w sam czas, by uratowa wobec rodziny (a szczeglnie nieletnich dzieci) moj opini czowieka bystrego, ktry na lada kawa nie da si nabra. A ilu czytelnikw nabralicie, ciekaw jestem? Bardzo to brzydko z Waszej strony.  Poprzestacie tylko na dawaniu istotnie wartociowych materiaw, a krytyk zostawcie innym: bdcie pewni, e zrobi to trafniej  pisze Anna Waek z Tarnobrzega. Ot:
Pewnie, e mona trafniej. Pewnie, e mona janiej (cho pierwszy artykulik na tej stronie
powinien by kadego czytelnika jasno zorientowa w naszych zamiarach: jest to nauczka, e me mona bezkarnie opuszcza czytania wstpnych artykuw w gazecie.) Pewnie, e w ogle mona lepiej. Ale sdzimy, e i tak owa skromna parodyjka rzucia troch wiata na niedocignicia, ktre domagaj si reformy. Jak si okazao, nasza korespondencja obraca si czste wok spraw, mao istotnych. Nasze dowcipy o Bc-Walskim nie zawsze tryskaj aktualnoci. Nasze anegdoty nie zawsze tryskaj dowcipem. Naszej Paulince zdarza si pobredzi, nasz Savoir vivre powtarza co par odcinkw te same rady (tu co prawda jestemy wytumaczeni, bo sami Czytelnicy domagaj si wci tych samych wskazwek), a w naszej Modzie trafiaj si letnie modele w listopadzie i odwrotnie. A teraz, skoro wszystko to ju wiemy, atwiej nam bdzie ustrzec si podobnych bdw na przyszo.
Obok gosw krytyki doszy nas te gosy uznania za pomys takiej satyry. Jeden z Czytelnikw pisze: Grodzieska jest doprawdy utalentowana; Jej dowcipy czsto s lepsze ni zwykle, a nigdy gorsze. Bardzo nas to cieszy!
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>